Znajduję schronienie w “Żabce”.
Niech “Auchan” oświetla mi drogę.
Poznaję setki nadprzyrodzonych,
pęczniejących seksem pracownic McDonalds i KFC.
Kura pochyla się nad losem piskląt.
Suvy pedzą w pachnącym asfaltem powietrzu.
Jestem sam.
Jestem z wami.
Smakuje mi mięso.
Żal mi zwierząt.
Leczę zęby i cementuję klejem do metalu lewą półkulę z prawą.
Z czasów dzieciństwa Mahlera
Pamiętam zabijanego osiołka.
Pyszne salami.
Odejdź zwierzę.
Oni piją krew.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz